Paul okazał się bardzo sympatycznym chłopakiem, co nie zmienia faktu, że nie nigdy bym nie miała u niego szans. Musiałby istnieć jakiś magiczny sposób na to. Nieważne, po prostu nieważne...
Kolejne dni upływały podobnie. Siedziałam z Paulem na zajęciach, a kumple Alex'a cały czas mięli do mnie jakieś 'ale'.Wszystko było takie samo, aż do piątku.
- Hej Molly, a może jutro się spotkamy na piwo? - zaproponował brunet.
- Nie piję -odparłam z uśmiechem.
- No to może ciastko i herbatę?
- Herbata brzmi kusząco - odpowiedziałam pakując zeszyt do torby.
- Podjadę po ciebie o piątej, zgoda? - spytał, kiwnęłam w odpowiedzi głową. Wydawało się być to takie nierealne. Czyżbym powoli zaprzyjaźniała się z chłopakiem, który mi się podoba? To było jak sen na jawie. Do domu wróciłam cała w skowronkach.
- O! Pyskata wróciła! - zaczął Mike.
- Zamknij się burku, bo cię gardło rozboli od tego szczekania -warknęłam. Alex zaczął się śmiać.
- No, no. To może posprzątasz mi w budzie? - mruknął po chwili zastanowienia.
- Kretyn - odparłam i zamknęłam się w pokoju. Dzisiejszego dnia nie mógł popsuć nawet Mike. Coś w tym jest, że naturalni blondyni nie grzeszą rozsądkiem, ale że i osobistym urokiem, to jeszcze nie wiedziałam. Położyłam się na łóżku z laptopem i włączyłam sobie serial. bardzo chciałam dokończyć pierwszy sezon, a została jeszcze połowa. Następnego dnia obudziłam się o dziesiątej. Wstałam i wzięłam dość długi prysznic. Założyłam czarne dżinsy i trampki. Na górę narzuciłam szarą koszulkę na krótki rękawek. Sznyty jeszcze się nie zagoiły, na moje nieszczęście doszły nowe. Mój nadgarstek zaczynał przypominać pocięty papier, który został chwilę wcześniej włożony do niszczarki. Nałożyłam standardowo bransoletki. Dzisiejszy dzień w przeciwieństwie do pozostałych w ostatnim czasie był ciepły. Słońce mocno grzało, nie przewidywano na dzisiaj deszczu, ani porywistego wiatru. Wyprostowałam jak zawsze włosy i wyszłam z pokoju. Zrobiłam sobie ciepłej herbaty i dwie kanapki z żółtym serem.
- Smacznego prosiaczku - usłyszałam za plecami. To Mike wszedł do kuchni.
- Czy ty masz ze mną jakiś problem? - spytałam. Miałam wprawdzie nic nie mówić, ale może to rozwiąże spór między nami, raz na zawsze. Blondyn popatrzył się na mnie tylko chwilę i wziął napój stojący na blacie.
- Super - mruknęłam.
Czas do siedemnastej niesamowicie się dłużył. A gdy wybiła upragniona godzina, chłopak się nie zjawił.
Powinnam była wziąć od niego numer. To oczywiste kretynko, że cię wystawił. Mogłaś się tego domyśleć - tego typu myśli krążyły mi po głowie, gdy dobiła szósta. Nagle usłyszałam dzwonek, oznajmiający gościa. Powolnym krokiem doszłam do drzwi. Uchyliłam je.
- Molly, przepraszam za spóźnienie - Paul stał zdyszany. Łapał łapczywie powietrze, próbując z siebie jak najwięcej wydusić.
- To już nieważne - odpowiedziałam. Chciałam zamknąć drzwi, ale chłopak przytrzymał je ręką.
- Pięć minut - poprosił wyciągając do mnie dłoń. Wyszłam przed dom.
- No ok. Pięć minut - powtórzyłam.
- Byłem już blisko, ale wtedy auto potrąciło mężczyznę i musiałem mu pomóc. Nie wierzysz? -spytał i podciągnął bluzę do góry. Jego biała koszulka była pokryta śladami krwi.
- Nic mu nie jest? - zapytałam.
- Nic poważnego. Pogotowie zabrało go do szpitala, tak by się upewnić - odpowiedział.
- Chodź. Dam ci koszulkę Alexa, a tą ci wypiorę - zaproponowałam. Weszliśmy do mieszkania. Zaprowadziłam go do swojego pokoju, gdzie zostawiłam Paula na chwilę samego, by pójść do salonu.
- Alex, daj mi jakąś swoją koszulkę. proszę - gdy wypowiedziałam to zdanie wszyscy spojrzeli na mnie wzrokiem, które świadczyło o niewiedzy.
- Hę?
- No dla kolegi - dodałam z uśmiechem.
- A, dobra - odparł i pobiegł na piętro, a po chwili wrócił z czarnym t-shirtem.
- Dzięki - zabrałam koszulkę i wróciłam do pokoju. Dałam bluzkę Paul'owi.
- Dziękuję - odezwał się i zmienił ubranie. Podał mi brudny t-shirt.
- Zaraz wrócę. Rozgość się - uśmiechnęłam się i poszłam do łazienki. Ręcznie szybko wyprałam jego bluzkę. Powiesiłam ją na małej suszarce i weszłam do pokoju, Paul siedział na łóżku i wpatrywał okno.
- Chodź na spacer - zaproponował. Kiwnęłam głową. Wyszliśmy przed dom. Skierowaliśmy się do parku. Spacer umilała nam rozmowa. Gawędziliśmy o wszystkim. O autach, mimo że moja wiedza jest wręcz śmieszna, o muzyce, filmach i grach. Było przyjemnie. Doszliśmy do placu zabaw, usiedliśmy na huśtawkach. Paul złapał mnie za rękę.
- Co ty? - spytałam. Chłopak w odpowiedzi tylko się uśmiechnął i podciągnął bransoletki ukazując rany. Wyrwałam rękę.
- Nie powinieneś był - mruknęłam.
- Dlaczego to sobie robisz? - zapytał.
- A dlaczego by nie?
- Mówię poważnie.
- A ja żartuję - mruknęłam sarkastycznie - Każdy ma swoje 'ale'.
- Nie takie. Ty się kaleczysz! Co na to twoi rodzice powiedzą?
- Nie żyją - odparłam - Zapomnij o tym - poprosiłam.
- Przykro mi, ale tak się nie bawimy. Pozwól mi sobie pomóc.
- Po co Paul? Hah? Jaki tego wszystkiego jest sens?
- Pozwól mi pokazać - ujął moją dłoń w swoje i przyłożył do swojej piersi - Czujesz? To jest sens.
- Nie wystarczający - szepnęłam.
- A to? - delikatnie musnął swoimi ustami moją dłoń. Uśmiechnął się widząc rumieńce na mych policzkach.
- Przestań, a pokażę ci więcej - zaproponował.
- Powiedz alkoholikowi, by nie ruszał więcej piwa - mruknęłam pesymistycznie.
- Każda twoja sznyta, będzie moją - z kieszeni wyciągnął nożyk i przejechał sobie po lewym nadgarstku.
- Co ty robisz?! Przestań! - krzyknęłam, odpychając jego rękę ze sztyletem. Chłopak uśmiechnął i schował nożyk z powrotem do kieszeni.
- Okej. Czyli to będzie działać. Tylko pamiętaj, ja mówię poważnie. Małymi kroczkami. Dzisiaj chcę tylko tą jedną obietnicą, albo będziemy cierpieli oboje.
~~~~~~
Tak, mam wenę i czas, więc czemu by nie? :) Jak się podoba drugi rozdział?
Świetny rozdział ;)
OdpowiedzUsuńBardzo podoba mi się wygląd twojego bloga. Mam wielka nadzieję, że nie skończy ci się wena i pomysły i nie zrobisz takiego błędu jakiego ja popełniłam (porzuciłam bloga na 5 rozdziale)
Pozdrawiam i Obserwuję
zaczarowany-swiat-zuzi.blogspot.com
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńNaprawdę świetny blog ;)
OdpowiedzUsuńPodoba mi się sposób w jaki przedstawiasz rzeczywistość :P Już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału o przygodach Molly :)
Zapraszam do siebie ;)
KLIK
Bardzo fajnie piszesz i twoje opowiadanie ma coś w sobie i dlatego baaardzo fajnie się to czyta. Wkręciłam się i czekam na kolejny post:)
OdpowiedzUsuńhttp://lukseer.blogspot.com/
Interesujący rozdział :) Fajnie piszesz. Kiedy next? Dołączam do obserwatorów :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zapraszam do siebie ;)
http://sny-przeznaczenia.blogspot.com/
Intrygująca historia, świetnie piszesz :)
OdpowiedzUsuńhttp://sloiczeknutelli.blogspot.com/
Super rozdział :)
OdpowiedzUsuń